sobota, 4 sierpnia 2012

Słoneczny słonecznik

Witajcie! Jak pewnie wiecie, bardzo lubię rysować, no i malować. Więc postanowiłam wykonać jakiś rysunek na Paint-cie i wam pokazać :

Słoneczny słonecznik ;>
Tak, wiem nie jestem jakąś tam ,,artystką'' ale w zwykłym Paint-cie trudno się rysuję, maluję.
Co o tym rysunku myślicie? Napiszcie w komentarzach, liczę na nie :D 
Już kończę. PA 


piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział 1.

Dochodziła północ. Siedziałam pod kołdrą na swoim łóżku z niewielkim zeszytem na kolanach, gryząc końcówkę ołówka, a w drugiej ręce ściskałam latarkę ojca. Mama zawsze mówiła że każda "normalna" dziewczyna pisze pamiętnik.
Hej! Mam na imię Roksana Zając i...
-Nie. Zdecydowanie.-Powiedziałam stanowczo i napisała kolejne zdanie i natychmiast je skreśliłam:
Jestem Roksana i mam 12 lat.
-Nie, Nie, Nie, Nie!
Mam 12 lat i nazy
 Nie napiszę tego, no nie na piszę!-Jęknęłam zrezygnowana i odłożyłam pamiętnik na szafkę nocną. Nagle usłyszałam kroki na schodach i spojrzałam w tamtą stronę. Na dole było jasno, a kroki bardzo głośne więc to nie mógł być morderca bo gdyby chciał mnie zabić to by tak nie hałasował.
-BU!-Tata wyskoczył do naszego pokoju.-Przestraszyłaś się?
-Co się... dzieje...?-Albert obudził się i usiadł na swoim łóżku.-Ja nie chcę... stepować...
-Co?!-Popatrzyłam zdumiona na starszego brata który nagle zrozumiał co powiedział.
-Ja... Nic, nic!-Walną twarzą w poduszkę i znów zaczął chrapać. "Głupek..."-pomyślałam i przewróciłam teatralnie oczami po czym zerknęłam na Tatę który obserwował nas z lekkim zdziwieniem.
-Cóż to? Jeszcze nie śpisz?-Zapytał, podszedł do okna i uchylił je lekko.
-Pisałam pamiętnik...chyba.-Odpowiedziałam niepewnie.
-Aha...-Uśmiechną się i dodał:-Chyba będziemy mięli pisarkę!
-Przestań, przecież wiesz że nienawidzę pisania!-Oburzyłam się lekko i położyła głowę na puchatej poduszce.
-Zobaczymy, zobaczymy. Może kiedyś to polubisz?-Tata zaśmiał się i nachylił się do mnie by dać mi buzi na dobranoc, ale odepchnęłam  go z niesmakiem na twarzy.
-Tata! Nie mam już pięciu lat! -Powiedziała z rozbawieniem ale i z poirytowaniem. Dlaczego dla rodziców zawsze jestem tak maciupka?!
-Jak byłaś mała to zawsze chciałaś być "prościutko" nakryta!-Wspomniał Ojciec i wchodząc na schody dodał jeszcze:-Miłych snów, Żabo!
Zaśmiałam się cicho. Tata zawsze mnie tak nazywał.
*  *  *
Ostre światło porannego słońca wdarło się do sypiali i bez skrupułów walnęło promieniami w nasze twarze niczym ogromna, świetlista pięść.
-Jeszcze 5 minut...-Wybełkotał Chłopak i odwrócił się na drogi bok, a ja naciągnęła na czarne, poplątane włosy, kołdrę. Nagle do pokoju weszła niska, młoda kobieta o kasztanowych włosach i powiedziała łagodnie:
-Dzieciaki! Wstawajcie! Już 7 a jedziemy jeszcze do ortodonty. 
-Po co?-Zapytał zaspany Al.
-Spóźnicie się do szkoły.-Powiedziała Mama z chytrym uśmiechem.
-CO?!-Krzyknęłam zaskoczona, od razu wstajac do pozycji siedzącej i razem z bratem zerwaliśmy się z łóżek. Wzięłam w biegu ubrania przegotowane poprzedniego wieczoru i wpadłam do łazienki zatrzaskując za sobą drzwi z trzaskiem i jeszcze spostrzegłam że Al z pośpiechu pomylił sweter ze spodniami i usiłował go wcisnąć na nogi! Ale nic z tego bo między nogami była wielka dziura.
Pośpiesznie wzięłam prysznic i już ubrana wypadłam z łazienki gdy nagle przypomniałam sobie!
-Mamooo... Przecież są wakacje...!-Jęknęłam i opadłam na łóżko z ręcznikiem na głowie, a Al zrobił oburzoną minę i z niechęcią dokończył się ubierać.
-Jak mogłaś nas tak nabrać?-Zapytał zrezygnowany, kobiety która podawał się za ich matkę.
-Mogłam ponieważ dziś musimy wyjechać o 8. Jedziemy do Ortodonty żeby załatwić Roksanie aparat na zęby, a później na kawę do cioci Ady.-Oznajmiła matka po czym wyszła triumfalnym krokiem z pokoju. 
-Choć siostra... Idziemy...-Powiedział smętnie brat i założył swój czarny, wysłużony plecak i powlókł się do schodów mamrocząc coś z czego zrozumiałam tylko: Po co, nigdy, dłużej i ta cała.
Zdjęłam ręcznik z głowy i poszłam za bratem na śniadanie. 
Zeszliśmy po schodach gdy nagle dobiegły nas głosy rodziców z kuchni:
-Mówię ci ze nie możemy ich zostawić samych! Co oni bez nas zrobią?!-Lekko zrozpaczony ale groźny głos mamy.
-Kochanie! Będą tam z Adą i Zygmuntem! Dadzą sobie radę!-Przekonywał tata.
-Oni za dużo im pozwalają! Ty z resztą też! Jeśli Zabiorą ich w te góry to Roksana jak zwykle będzie łazić po jakichś "skrótach", a Albert na pewno będzie skakał po drzewach! A jeśli spadną i coś sobie zrobią?
-Kochanie! Na prawdę nie ma czym się martwić! Zygmund ich dopilnuje.
Podeszliśmy do drzwi.
-Ja bym wolała zostać.-Oznajmiłam głośno i weszłam do kuchni. Rodzice nagle przestali się kłócić.
-Roksana... Już jesteście! Zróbcie sobie płatki z mlekiem, albo kanapki.-Mama zaśmiała się sztucznie i zwróciła się do taty:
-Edmund...  Musimy porozmawiać.
Pociągnęła tatę z ramię i wyszła do salonu. Słyszeliśmy tylko jakieś niezrozumiałe słowa
-Ja mychlisz? o chym chozmachają?-Zapytała mnie Albert z buzią pełną czekoladowych kulek.
-Po pierwsze nie jedz z pełną buzią, po drugie nawet gdybym wie...-Nie zdążyłam dokończyć zdania ponieważ przerwały mi 3 strzały z pistoletu.
-Boże! co to jest?!-Przestraszyłam się nie a żarty i znów strzały. Zamarłam, a Al parskną śmiechem tak że opryskał resztkami kulek i mleka cały stół a przy okazji i mnie no i się zakrztusił.
-Co... Czemu się tak chichrasz?-Zapytałam poirytowana, a bart wyciągną z kieszeni telefon i gdy przestał parskać jak kot któremu utkwił kłaczek w krtani, powiedział:
-To mój telefon. Pikuś przysłał mi go wczoraj.
Odebrał telefon.
-Siema... Aha... Aha... Aha... Nie, wcale, coś ty!...Po co?... Serio?...Dobra... Ale... Dobra, dobra, masz...-Al, niespodziewanie podał mi telefon mówiąc:-Kamyk do ciebie.
-Kto?-Zapytałam zdumiona.-Kamyk?!
-Jezu! Patryk z mojej klasy. Ten taki blondyn z potarganymi włosami, ten wysoki.-Wytłumaczył, przewracając oczami. Wzięłam komórkę brata i odezwałam się niepewnie.
-Eee... Halo?
-Siema, Żaba! Wiem ze jedziecie do Jeleniej Góry i zgadnij co!-Krzykną Patryk z takim entuzjazmem że aż oddaliłam nieco słuchawkę od ucha.
-Co?-Zapytałam.-Pewnie jedziesz w to samo miejsce co my, tak?
-Skąd... ty? A nie ważne! Ale Mama mówiła że jedziemy jutro i od Pani Ali się dowiedziała że jak przyjadę to idziemy w góry na śnieżkę, w środę do szklarskiej i na zakupy, w czwartek na Perłowy szlak czy jakoś tak. A na weekend do Tropical Island!
-Wow...-Skomentowałam wypowiedź Chłopaka.-Ale co to ma wspólnego ze mną...?
-No bo widzisz, na końcu perłowego szlaku jest taki stary most linowy i mówią że tam jest taka tajemnicza ścieżka i chciałem się spytać czy nie pójdziesz tam ze mną... i Za Alem.
-No... Dobra. A wiesz co tam będzie?
-No nie. Nikt tego nie wie bo jak ktoś tam wlazł to nie wrócił, ale przynajmniej będzie ubaw.
-Eh... Dobra pójdę...-Odpowiedziałam zrezygnowana i oddałam telefon bratu.

____________________
 No  i to by było na pierwszy rozdział. wielką jakąś pisarką nie jestem i jest tu na pewno masa błędów i w ogóle.  Dopiero zaczynam pisać, ale jestem otwarta na krytykę.

P.S. Może niedługo dodam jakieś ilustracje?

czwartek, 2 sierpnia 2012

Ja i moje słowa


Witajcie drodzy czytelnicy!  Wraz z Alexą będę prowadziła tego wspaniałego bloga. Z Olą znamy się z przedszkola i byłyśmy wtedy najlepszymi przyjaciółkami, w zasadzie teraz też tak jest ;) Tyle że nasz kontakt się urwał, bo mieszkamy od siebie ponad 3 km. Więc rozpocznę mój wpis od zapoznania się:
Jestem Oliwia, mam 11 lat i chodzę do klasy 5. Moje zainteresowanie należy do sztuki, czyli malarstwo. Pamiętam, że zawsze robiłam prace na konkurs plastyczny. Ale do rzeczy. Lubię też bardzo pisać na blogu jak też na zwykłej kartce papieru. Lubię też sport a najbardziej akrobatykę. W szkole mamy batuty, i właśnie na razie umiem tylko salto do przodu ;) To tyle. Życzę miłego czytania i mam nadzieję, że zaakceptujecie mój rodzaj pisania ;) 
 PS: Będę pisała kolorem fioletowym.


                                       

środa, 1 sierpnia 2012

Słowem wstępu...

Witajcie, moi jakże zacni Czytelnicy! Kłaniam się wam uniżenie i przedstawiam historię Aleksandry... Ekhem, Alexy, pewnej pisarki nadwornej.

A teraz już na serio:
Witam was serdecznie i "Kłaniam się wam uniżenie".
Mam na imię Olka, choć pełne imię brzmi "Aleksandra", ale go nie...cierpię więc stworzyłam pewien skrót: Alexa. Dla przyjaciół i znajomych Alexa-chan. Poza tym że mam jeszcze ksywę Alexa-art na moim blogu plastycznym (http://alexa-art.blog.onet.pl/) to nie mam już nic do powiedzenia.
A teraz o blogu i co na nim będzie.

Otóż mam zaszczyt przedstawić wam  mojego nowego znajomego: Bloga.
Blog został stworzony po to aby zaspokoić moją czasem niszczycielską  chęć pisania, ale także dla was, ponieważ gdyż to wy będziecie mogli decydować o istnieniu moim i bloga, bowiem Stał się on kawałkiem mojej duszy poprzez zamieszczanie w nim moich jakże zacnych myśli i przemyśleń.
A więc teraz pewnie zapytacie co to będą te "zacne"myśli.
Już tłumaczę: Otóż ja od jakiegoś czasu złapałam zaraźliwą chorobę "pisanie-i-tworzenie-niezwykłych-światów-ze-swoich-myśli-fobia" i chyba już wiecie jakie są jej przejawy. Teraz piszę opowiadania, tworzę postacie, opisy, wiersze, ale nigdy sama nie mogę ich do końca zaakceptować.
Tutaj właśnie będą one zamieszczane i jeśli wy powiecie im NIE to usunę je, a jeśli powiecie im TAK, będą rosły i rosły...
No dobrze, wystarczy wam wyjaśnień. Więc już za... pół godziny możecie się spodziewać mnie w towarzystwie moich postaci do Hogwartu.
Saonara!

P.S. Mówiłam że uwielbiam Japoński?